1 2 3 4

Twoje wspomnienia z Mazur Południowych

Wspomnienie z Mazur

Autor: Michał Demczuk

Odwiedzając okolice Pisza warto wybrać się do rezerwatu Las Ochronny Szast. Ścieżka rozpoczyna się w Piszu i prowadzi przez las, gdzie warto wybrać się rowerem lub pieszo. Trasa jest naprawdę przyjemna i łatwa. W głębi lasu znajdują się kładki i wieża widokowa. Udając się w stronę Kolna warto zatrzymać się również w miejscowości Jeże, gdzie po krótkim spacerze w stronę rzeki Pisy, która w tym miejscu wygląda naprawdę malowniczo można znaleźć ukryty w lesie bunkier. Jest ich w Jeżach kilka więc warto poświęcić na to miejsce nieco więcej czasu.

Kolejne ciekawe miejsca, które warto zobaczyć

Autor: Katarzyna Plona

Witam,
Kolejne ciekawe miejsca, które warto zobaczyć są to Popielno i Pisz. Będąc w Piszu warto nie tylko zatrzymać się na lody na rynku, ale skorzystać także z Questingu - dowiemy się wtedy wielu ciekawostek o mieście. Ulotkę z questingiem otrzymać można w punkcie Informacji Turystycznej. Byłam zaskoczona, że wystarczyło tylko podnieść nieco wzrok, spacerując po rynku i dowiemy się nieco więcej o historii miasta. Kilka kroków za rynkiem - i już czytamy na temat Melchiora Wańkowicza czy Romualda Kozioła. Spacer kończymy ... nie powiem gdzie, bo tym samym rozwiązałabym za Was zagadkę. Udając się nieco dalej za rynek w stronę Rucianego Nida, warto zjechać i zwiedzić Trasę Historyczną. Zwiedzanie odbywa się po wcześniejszym umówieniu - ale warto! Niezwykle ciekawe opowieści przewodnika, jak i ogromny zasób eksponatów na pewno zaciekawią każdego. Kolejnym ciekawym miejsce jest również Stacja Badawcza PAN w Popielnie. Można tam zobaczyć hodowlę bobrów, koników polskich czy żubronia. Ośrodek położony jest w uroczym miejscu nad jeziorem i warto tam zajechać nie tylko z dziećmi.

Wspomnienia z Mazur Południowych

Autor: Gabriela Joël z Warszawy

Moja fascynacja Mazurami trwa od ponad pół wieku, kiedy to jako nastolatka ujrzałam je pierwszy raz. Jestem pewna że omotała mnie wówczas nitkami pajęczyn Czarodziejka Jezior przepływająca na olszynowej łódeczce. A tę miłość do Mazur przejęło też moje dziecko i wnuk. Początkowo żeglowałam za Czarodziejką po wypełnionych najczystszą wodą i rybami jeziorach, z czasem zawężając obszar do Mazur Południowych a szczególnie Jeziora Nidzkiego z otaczającą go Puszczą Piską pełną jagód, malin i grzybów. A teraz jako osoba wiekowa „wyszłam” na ląd, zmieniając sposób przemieszczania się z żaglówki na statki spacerowe oraz auto. Korzystam chętnie z miejsc gdzie można wygodnie wypocząć jak np. w Kolonii Pilchy oglądając tańczące na polanie żurawie. Miejsca takie gdzie diabeł mówi dobranoc istnieją tu jeszcze naprawdę. I tak trzymajcie Mazury Południowe!

Moje wspomnienia z Mazur Południowych

Autor: Paulina Joël

Moje wspomnienia z Mazur Południowych mają już dość długą historię. Pierwszą styczność z regionem miałam w wieku kilku miesięcy, na początku lat 80-ych. Wtedy wraz z rodzicami po raz pierwszy żeglowałam głównie po jeziorze Nidzkim i spacerowałam po Puszczy Piskiej. Było to na owe czasy dość spore wyzwanie – rejs z niemowlakiem, a jednak moi rodzice dzielnie sobie z tym poradzili. Prawie każde wakacje do ukończenia szkoły podstawowej spędzaliśmy właśnie w ten sposób – żeglując po Wielkich Jeziorach Mazurskich, przy czym większość czasu spędzając na jeziorze Nidzkim. Ma ono swój urok – otoczone sosnowymi lasami, z czystą wodą ma wiele fajnych miejscówek dla żeglarzy – umożliwiających zarówno spokojny biwak, spacery jak i kąpiele. Do ulubionych miejsc należały okolice bindugi Drapacz, czy brzeg naprzeciwko stanicy wodnej Czaple. Zapuszczanie się w kierunku Wiartla „groziło” obudzeniem bąbelków z dna jeziora bądź zderzeniem z pływającą wyspą (najdalej udało się nam dotrzeć do leśniczówki Przerośl, jednak odejście od pomostu było sporym wyzwaniem – bagienne podłoże przyssało łódkę i nie chciało wypuścić). Wody jeziora Nidzkiego zawsze obfitowały w ryby, które często wraz z rodzicami łowiłam, a lasy w jagody i grzyby, które stawały się nieodłącznymi składnikami diety mazurskiej. Do tego codzienne spotkania z łabędziami czy perkozami, a nawet któregoś lata spotkaliśmy ranną wydrę, która wręcz prosiła się o uratowanie – mama dzielnie wyleczyła jej ranę na łapie za pomocą środków dezynfekujących i wydra spędziła z nami prawie całą dobę, uciekając z łodzi w nieznane nocną porą…

Mazury odwiedzam do dziś. Staram się przekazać moje zamiłowanie synkowi, który jak na razie bardzo lubi mazurskie klimaty. Pierwszy swój rejs po jeziorze Nidzkim odbył mając lat 3, ostatnio jeździmy też do Karwicy z rowerami i poznajemy okoliczne lasy właśnie w ten sposób. Konkretnie – on poznaje, ja odświeżam ścieżki z dzieciństwa. Szukamy miejsc pełnych jagód czy borówek, sprawdzamy czy są ślady żerowania dzików, wdychamy powietrze przepełnione zapachem sosny, zdarza nam się obserwować „bardzo dzikie” kaczki, które kiedy skończy im się popas za jedną łódką, błyskawicznie namierzają kolejną i ustawiają się za nią w rządku dając do zrozumienia, że przynajmniej od 3 minut nic nie jadły.

Mazury południowe przez te lata niewiele się zmieniły. Poprawiła się infrastruktura (dojazdy, przystanie, dostęp do sklepów), ale mimo tego nie straciły swojego dzikiego uroku. Na jeziorze Nidzkim jest jeszcze mnóstwo miejsc, do których ludzka stopa nie dotarła, a nawet jeśli – to nie byli weekendowi imprezowicze, a pasjonaci spokojnej turystyki na łonie natury.

Kilka słów o miejscach, jakie zdążyłam odwiedzić a o których istnieniu wiele osób może nawet nie wiedzieć.

Muzeum Ziemi Piskiej – Pisz. Niewielkie powierzchnią ale ogromne przekazem, na tyłach ratusza miejskiego znajduje się Muzeum Ziemi Piskiej, w którym znaleźć możemy ślady mazurskiej fauny: ogromny zbiór wypchanych zwierząt ustawionych na makietach ich naturalnych środowisk czy kolekcję ptasich jaj, a także ślady historii tej ziemi, w postaci pamiątek, makiet, tablic. Odwiedziłam je z synkiem latem 2013, trafiając do niego zupełnie przypadkiem! Dziecko było zachwycone widokiem zwierzaków, rozpoznało praktycznie wszystkie ssaki.

Pomniki związane z Melchiorem Wańkowiczem – Pisz. Pomiędzy kładką dla pieszych a mostem drogowym, na wschodnim brzegu rzeki Pisy natrafiłam na kamiennego Melchiora Wańkowicza wraz z jego kajakiem „Kuwaka”. Na zachodnim brzegu rzeki, dokładnie naprzeciwko pierwszego pomnika – jest drugi, tym razem przedstawiający książkę „Na tropach Smętka” oraz mapkę tej podróży.

Grób leśników – Karwica/Ruczaj. Jadąc rowerem ze wsi Karwica do stacji rowerowej Karwica Mazurska trafiłam na intrygujący drogowskaz „Grób leśników”. Udałam się leśną drogą we wskazanym kierunku i natrafiłam na mogiłę dwóch leśników, pana Maskulińskiego oraz Uszka, zamordowanych w 1945 roku (już po zakończeniu wojny) przez nieznanych sprawców, prawdopodobnie szabrowników.

Stacja kolejowa – Karwica Mazurska. Nie ma nic bardziej urokliwego niż małe lokalne stacje kolejowe w środku lasu. A taką bez wątpienia jest Karwica Mazurska, którą odwiedziłam rowerem z synem latem 2013. Po kilku kilometrach asfaltowej drogi przez las ukazał się nam krzyż św. Andrzeja oraz zabudowania z czerwonej cegły. Chwilę później po prawej stronie zobaczyliśmy porośnięty trawą peron i wiatę przystankową. A kilka minut później, w głębokiej ciszy usłyszeliśmy trąbienie pociągu i za moment pojawił się niebieski szynobus….

Leśniczówka Pranie wraz z Bistro. Do leśniczówki trafiałam wielokrotnie. Zarówno podczas rejsów z rodzicami – od strony jeziora Nidzkiego, jak i ostatnimi czasy samochodem bądź rowerem. Miejsce piękne samo w sobie, związane z Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim, który pisał tu swoje dzieła, teraz jest małą kulturalną wyspą w środku lasu. O ile na koncercie ostatnio byłam w czasach dziecięcych, tak z przyjemnością zwiedziłam z synkiem leśniczówkę, w której najbardziej podobała mu się Zielona Gęś. A po zwiedzaniu zasłużyliśmy na pyszną kawę i sernik w pobliskim Bistro, gdzie latem 2013 synek brał udział w bardzo fajnym przedsięwzięciu pt. „Pranie Bajek”, gdzie sławni ludzie czytali dzieciom bajki lokalnych pisarzy oraz odbywały się leśne warsztaty przyrodnicze.

Kolejne wspomnienia z Mazur Południowych

Autor: Katarzyna Głąb z Jaworzna

Na Mazury pierwszy raz trafiłam będąc dzieckiem. Spędzałam tam z Rodzicami kilkanaście letnich dni. Moje pierwsze wspomnienie Mazur określiłabym kolorami - Zielenią Lasów i Srebrem połyskujących tafli jezior. I Biel. Biel żaglówek. Przez kilka długich lat nie miałam okazji tam wrócić. Aż w końcu udało się.

Od dnia gdy trafiłam tu znów pięknego majowego dnia zeszłego roku staram się przyjeżdżać tu, gdy tylko czas pozwala. Ukochałam sobie mazurskie ścieżki rowerowe i planuję przejechać wszystkie! Pierwszą ścieżką rowerową jaką przejechałam była Pętla Bełdany. Start w malowniczych Wejsunach już wywołał dreszczyk ekscytacji, potem spotkanie z Konikiem Polskim, przeprawa promem… Popołudniu krótki relaks w kajaku. Wieczorem ognisko. Cudowny dzień!

Doświadczam tu tego, czego dziś tak bardzo nam brakuje, a czego tak bardzo potrzebujemy – świętego spokoju. Mazury to mój raj na ziemi. Raj dla aktywnych.

Moje wspomnienie

Autor: Urszula Przyborowska z Lisek

W pięknym miejscu jakim jest Szkoła Podstawowa w Liskach poznałam niesamowitą grupę uczniów, którzy do sportu podchodzą nie tylko z wielkim zaangażowaniem ale też pasją. Ważne jak nie najistotniejsze w uprawianiu jakiejkolwiek dyscypliny jest miejsce.

Mazury Południowe są położone nad pięknymi akwenami i nie tylko! Można rozwijać na tym terenie wiele zainteresowań związanych z przeróżnymi dyscyplinami poczynając od kajakarstwa, żeglarstwa, ratownictawa a kończąc na bieganiu, piłce siatkowej i koszykówce. Ten rejon stwarza duzo możliwości by ludzie mogli odpocząć i nabrać wiatru w żagle do dalszego rejsu.

Polecam gorąco to najlepsze miejsce w Polsce na wypoczynek rekreacyjno-sportowy :)

Pierwsze wspomnienie

Autor: Katarzyna Plona z Warszawy

Mazury Południowe są dla mnie miejscem, gdzie mogę odetchnąć z ulgą. Pobyt tam sprawia, że znika cały stres codziennego życia. Przyjeżdżam w te strony dosyć często, ale mam swoje dwa ukochane miejsca. Są to Półwysep Szeroki Ostrów i Wyspa Pajęcza. Bez względu na pogodę tam zawsze jest pięknie. Można tam zobaczyć piękną przyrodę, zaczerpnąć kąpieli słonecznej i zwiedzić pozostałości po II wojnie światowej. Półwysep jest idealnym miejscem do spacerów i wycieczek rowerowych zaś Wyspa Pajęcza pozwala w ciszy odetchnąć i wyciszyć się na łonie natury.