1 2 3 4

Lotnisko Luftwaffe w Rostkach

Na terenie pod Rostkami istniało bardzo duże stacjonarne lotnisko Luftwaffe. Ciekawą relację dawnej mieszkanki zamieściły zeszyty wypędzonych Mazurów "Johannisburger Hematbriefe". Goering bywał tu, ponieważ było to także "jego lotnisko" dla potrzeb obsługi kwatery "Breitenheide" w Szerokim Borze.

Decyzja o budowie lotniska dla Luftwaffe w Rostkach (pow. Pisz) zapadła w 1936 roku. Okolicznej ludności ogłoszono, ze powstaje tu cywilny aeroklub Johannisburg. Na prowizorycznych, ziemnych pasach awionetki sprawdzały warianty najdogodniejszych kierunków startów i lądowań. Biedota mazurska z radością wyzbyła się kiepskich gruntów pod lotnisko, zwłaszcza że zatrudniono wielu z nich do prac pomocniczych. Budowa trwała do 1938 roku.

Powstały trzy – dwukilometrowe pasy płytowe, każdy szerokości 20 m. Zamaskowano je jako drogi dojazdowe do wioski zakrywając boki, a jeden pas ukryto pod siatkami maskującymi w lesie. Główne budynki i baraki obsługi rozmieszczono w lesie, a także wśród budynków wsi. Główna wieża lotów znajdowała się wśród wysokich sosen na wzgórzu cmentarnym nad rz. Czarna Struga, pozostały po niej ogromne betonowe podpory. Łącznie były trzy wieże obserwacyjne, niewykluczone ze jedna z nich była radarem. W jej pobliżu znajdowały się schrony obsługi i pilotów. Hangary lotnicze i składy paliwa umieszczono na końcu pasa leśnego.

Mieszkańcy wsi wspominali, jak we wrześniu 1939 z "zapartym tchem" obserwowali swych "bohaterskich" pilotów, startujących na płd. na Stukasach i Messerschmittach. Sensacją było rozbicie się pierwszej maszyny w lesie nad j. Roś, odtąd zaczęto liczyć startujące i wracające maszyny. Wieś fetowała, gdy liczby te były równe! Sytuacja powtórzyła się później w 1941 roku. Po oddaleniu frontu wschodniego lotnisko i samoloty przebazowano i ludność mogła swobodnie poruszać się po zamkniętym dotąd terenie.

Kolejnym "cudownym" wydarzeniem była wizyta "Wodzów". Miało to miejsce pomiędzy 15-20 września 1943 roku. Od rana we wsi pojawiło się mnóstwo oficerów Luftwaffe w białych galowych mundurach, zagoniono wszystkich do domów aby nie torować przejazdu. Tubylcy spodziewali się wizyty "łowczego Goeringa", który często bywał w okolicy leśniczówki Lisie Jamy. Jeszcze w latach 80 żył tam leśniczy - Mazur, który pamiętał polowania grubego Hermana. Tym razem na ulicach Rostek pojawiły się limuzyny z Goeringiem, Hitlerem i właśnie uwolnionym z niewoli Mussolinim. Zapewne Goernig starał się rozweselić przygnębionych Wodzów jakimś polowankiem, lub poprostu wracali z kwatery OKL BreiteHeide. Najśmieszniejszy jest opis "jaśniejącego i promiennego oblicza Hitlera" którego autorka opisu już "nigdy nie zapomni". Nie powinna zapomnieć, bo przez tego idiotę straciła na zawsze swoją ojczyznę.

Po wojnie poszerzono orzyski poligon wojskowy tak, że część byłego lotniska znajduje się dziś na terenie zamkniętym (za rzeczką Czarna Struga). Feler polega na tym, ze jest to najciekawsza część tego co pozostało. We wsi krążą mity o pozostawionych podziemnych zbiornikach paliwa lotniczego (którego Niemcy już wtedy prawie nie posiadali), o zakopanym lub ukrytym uzbrojeniu itd. Pewnie podobnym mitem jest ta motorówka, bo jacy partyzanci operowaliby na zupełnie wrogim terenie polując na jeziorze na lodzie.

Najważniejsze obiekty są wysadzone do fundamentów lub zawalone. Po wieży pozostały tylko żelbetowe podpory. Wojsko częściowo rozebrało płyty z pasów (na śmigłowcowisko pod Orzyszem), pozostawiając je jako drogi. Resztkę pasa biegnąca od Rostek na północ pokryto w 1996 roku asfaltem (droga do Pisza i Orzysza), cała szerokość płyt zachowała się w lesie, ale zarosła po bokach darnią. Czasem wykorzystywano lotniska w czasie większych ćwiczeń dla szwadronów śmigłowców szturmowych. Tyle pozostało z Flugfeld Rostken dziś.

Źródło: www.jezioro.com.pl

Lokalizacja na mapie: